Rekord osób online:
Najwięcej userów: 1394
Było: 16.04.2026 14:31:17
Współpraca z Tactic Games
>> Czytaj Więcej
Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej
Jak wyglądało życie Gauntów? Powstał film, który Wam to pokaże.
>> Czytaj Więcej
W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej
Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej
Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej
Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
Hermiona nie może zapomnieć o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pełna złych przeczuć decyduje...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
Hermiona nie może zapomnieć o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pełna złych przeczuć decyduje...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
Rok szkolny nabiera rozpędu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Więcej
Cykl wierszy poświęcony Remusowi. :)
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
Rok szkolny nabiera rozpędu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
W Hogwarcie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjaciółkami ma pierwsze zajęcia i...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
W Hogwarcie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjaciółkami ma pierwsze zajęcia i...
>> Czytaj Więcej




[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w Błonia
Valerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
Valerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w Błonia
Valerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
Valerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piętro
Valerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
- Fred! To, że ty nie masz nikogo, to nie znaczy, że muszę być zakochany! Zrozum to w końcu! - Wywrócił oczami chłopak, zwalniając, by brat mógł mu dorównać kroku. - Czemuś się tak uparł, hm?
- Ona od dłuższego czasu daje ci wyraźne sygnały, że jej się podobasz! Jesteś taki niedomyślny, George! Naprawdę wstyd mi za ciebie! Jeżeli jej nie lubisz, darzysz ją nienawiścią czy coś, to jej to powiedz! Najwyżej utopi się w morzu własnych łez, popadnie w depresję, zamknie się na ludzi, zacznie cierpieć na fobię społeczną, a na końcu weźmie do dłoni różdżkę, powie te dwa magiczne słowa, zobaczy zielone smugi światła i...
- Nie cierpię cię momentami, wiesz? - przerwał mu z westchnieniem, po czym przeczesał rude włosy dłonią. - To nie tak, że jej nie lubię. Co prawda czasami wydaje się nieco dziwna, niezrozumiała i ogólnie bardzo dużo mówi, ale jest też całkiem miła! No i bardzo ładnie się śmieje. To znaczy tak... dźwięcznie. - Zatrzymał się obok jednej ze ścian, zaczynając wyciągać z torby potrzebne rzeczy. Usłyszał podśmiechiwanie się bliźniaka.
Gdy zawiązał wątpliwie wyglądający, aczkolwiek porządny supeł na jednej z kolumn, otarł wierzchnią częścią dłoni czoło i zmarszczył brwi. Wyglądał, jakby się nad czymś wyraźnie zastanawiał, próbował zrozumieć rzecz niepojętą, dla niego zbyt odległą. Tak właśnie czuł się wtedy siedemnastolatek — przyparty do muru przez własne myśli, które w szaleńczym tempie, analizowały zachowanie Wendy Humphrey. Według niego, nic nie wskazywało na to, żeby była w nim zakochana. Na pewno jest po prostu nieśmiała, to wyjaśniałoby, czemu jest taka nerwowa podczas rozmowy. — Przeleciało przez głowę chłopakowi, podczas sprawdzania wszystkich lin.
Wraz z Fredem upewnili się, że cała konstrukcja jest na tyle stabilna, żeby można było rzucić już na nią zaklęcie niewidzialności. Plan wydawał się dopięty na ostatni guzik, jednak właśnie w tamtym momencie usłyszeli osobliwy skrzek, imitujący miauknięcie. Mógł należeć tylko do kotki Filcha, z którą Gryfoni mieli na pieńku (tak jak wszystkie inne stworzenia w tej szkole egzystujące). Weasleyowie spojrzeli na siebie podekscytowani, bez krzty strachu w oczach.
Blade promienie słoneczne, wpadające przez brudne okna na korytarz, oświetlały ich intensywnie rude włosy, twarze usiane piegami oraz orzechowe, ciekawe świata tęczówki. Odbijający się od nich widok był całkiem zwyczajny - piętro, nieróżniące się niczym od innych, tak samo nudnych, wręcz melancholijnych. Uczniowie domu Godryka przycisnęli twarze do zimnego, kamiennego muru i czekali, aż Panna Norris da się złapać w ich pułapkę.
Niestety zamiast Filcha z jego zwierzątka zza rogu wyszła na oko wyraźnie zirytowana czternastolatka. Zielonymi, na pierwszy rzut oka, tęczówkami wyraźnie czegoś szukała.
Miała na sobie szatę Slytherinu, co entuzjastycznie przyjęli bliźniacy, czekający niedaleko na rozwój wydarzeń. Uczennica przerzuciła przez ramię długą kitkę i zmierzyła wzrokiem cały korytarz.
- Alba! Głupi kocie! Gdzie ty jesteś, idiotko? Słyszałam cię, nie myśl, że nie! - Głos miała szorstki, wyniosły, jednak na upartego, można było go polubić za nietypową barwę. Gdyby nie ton, którym mówiła, wydawał się on być dla George'a dość znajomy. - Ugh! Tu jesteś! Jak ja cię dorwę! - Ruszyła w stronę parapetu, gdzie wylegiwała się w najlepsze jednooka kotka.
- Destiny, nie uważasz, że ważniejsze jest to, że Alba się znalazła? - Wendy pojawiła się tuż za Ślizgonką, delikatnie kontynuując wykład o wadze problemu, jaki właśnie rozwiązała. - W poparciu o te argumenty, wnoszę o uniewinnieniu Alby Humphrey oraz nałożenie jak najlżejszej kary dla tej oto kotki. Przy okazji dodam, iż gdybym była pod panienki opieką, także bym uciekła - dodała rozbawiona, po czym pociągnęła młodszą dziewczynę za rękaw. Destiny wzięła na ręce zwierzę i strzepała ze swojego ramienia kościstą dłoń siedemnastolatki z przekąsem, kierując za nią swoje kroki.
- To gdzie teraz? Pamiętaj, że chodzę z tobą tylko dlatego, że się nudzę. Jeżeli zobaczymy jakiegoś ucznia, to cię nie znam, jasne? To mogłoby lekko obniżyć mój status społeczny i sprawić mi problemy. W końcu... jesteś Gryfonką.
- I twoją siostrą, tak na marginesie. Idziemy do sowiarni, muszę wysłać odpowiedź na list taty. Poza tym kończą mi się już plastry i bandaż, a nie chciałabym cały czas chodzić do Skrzydła. Wiesz, jak jest z Pomfrey. W końcu zabroniłaby mi się poruszać po szkole! - Zaczesała pasmo włosów za ucho i ziewnęła, wyprzedzając o kilka kroków szatynkę. - Pisanie tego eseju o zaklęciach obronnych w nocy nie było dobrym pomysłem.
- Wyglądasz jak siedem nieszczęść i ciotka Camilla o poranku. Nie martw się, nic się nie zmieniło, nadal wyglądasz jak zwykle - Wzruszyła ramionami zajęta głaskaniem Alby. - Nie dziwię się, że do tej pory nie masz chłopaka. Gdyby nie to, że się z tobą wychowałam, też bym uciekała na widok tych wszystkich plastrów. Serio ci mówię, wyglądasz gorzej niż zeszłoroczny profesor od OPCM'u. Jak on miał? Moody?
Wendy prychnęła w akcie swojego niezadowolenia i wyprostowana ruszyła przed siebie. Nie wiedziała oczywiście, że parę metrów od niej jest jej życiowa miłość, a nad jej głową wisi zaczarowane wiadro z magiczną różową farbą. Z każdym krokiem Gryfonki w stronę pułapki-dowcipu serce George'a Weasleya biło coraz szybciej. Co, jeśli na prawdę była w nim zakochana, a on potraktuje ją czymś takim? Jednocześnie wiedział, że równie dobrze mogła przyjść tu później i także zostać oblana kolorową cieszą. Jest uczennicą Hogwartu i musi liczyć się z takimi rzeczami - Przeszło mu przez myśl. Westchnął cicho, spoglądając na bliźniaka, który czekał na rozwój wydarzeń.
I wtedy właśnie na odstające na wszystkie strony włosy Wendy Humphrey wylądowała zawartość zielonego wiadra z pomarańczową literą W, a dziewczyna z Gryffindoru już wiedziała kogo to sprawka. Miała płytki oddech, dłonie zaciśnięte w pięści, a usta w cienką kreskę. Z włosów ściekała jej gęsta farba, brudząc szatę oraz twarz. Chwilę przed wydarzeniem napełniony pojemnik zatoczył kilka kół na posadzce, ostatecznie lądując do góry dnem.
Starsza dziewczyna wyciągnęła różdżkę i rzuciła na siebie Chłoszczyść, licząc, że to proste zaklęcie uratuje ją przed upokorzeniem, jakim było pokazanie się w takim stanie innym uczniom. Widząc, że farba nie znika pod wpływem ani uroku, ani wody, wpadła w kompletną panikę. Zaszkliły jej się oczy, gdy zdejmowała brudną szatę przez głowę, a jej zdenerwowanie całą tą sytuacją wzrosło do maximum, co od razu zauważała jej młodsza siostra.
Destiny wściekła na sprawcę tego całego zamieszania zlustrowała dokładnie cały korytarz surowym wzrokiem. Nadal, trzymając w ramionach Albę, podeszła do wiadra i kopnęła je z taką siłą, że bliźniacy ukryci za ścianą prawie się zdradzili zduszonym krzykiem.
- Cholerni Weasleyowie! Jak oni mogli coś takiego zrobić, co?! Jak ich tylko znajdę, to niech sobie nie myślą, że im odpuszczę! Nawet jeżeli się do ciebie nie przyznaję, to oni popamiętają mnie do końca swoich dni! Mam ich dość, na Morgane Le Fay! Zwykli idioci i tyle! Ukręcę im karki, podpalę ich ciała i dam Albie do zabawy! Ich zwłokom natomiast zrobię zdjęcie i powywieszam na korytarzach w nakładzie masowym! Szykujcie się na zemstę, Weasleyowie! Słyszycie?! Wiem, że tu gdzieś jesteście! Jestem Destiny Morticia Humphrey i będę waszym największym koszmarem!
Alette
fuerte
Katherine_Pierce
Sam Quest
Shanti Black
A.
monciakund
ania919
ulka_black_potter
Klaudia Lind
Bardzo, bardzo podoba mi się ten rozdział. W ogóle śmieszy mnie postać Destiny. Jest przerysowana, ale chyba właśnie przez to taka zabawna. I sam motyw sióstr, które spotykają się po kryjomu, bo jedna jest z Gryffindora, a druga ze Slytherinu, szalenie mi odpowiada haha. Żałowałam tylko, że tak mało jest napisane o końcowej reakcji bliźniaków Weasley, ale rozumiem, że autorka chciała skupić się bardziej na dziewczynach. W ogóle biedna Wendy, ma takiego ogromnego pecha. Dobrze, że chociaż jej siostra jest taka przebojowa i nie mogę doczekać się jej zemsty na Weasleyach!